Shandai.pl – w poszukiwaniu Królestwa Bożego

Królestwo Boże, Zbawienie, Jezus Chrystus Syn Boży - słowo Boże

» #17 Kler (film) – czy jest nadzieja na tą degrengoladę? 📢

"Kler", to już nie tylko film, a można rzec podsumowanie pewnego zjawiska społecznego, pewnego okresu w dziejach polski, kościoła, wiary. Z jednej strony pokazują się głosy, że sprawa kleru to sprawa ciągnąca się latami, była rozprawa Reja pomiędzy "panem, wójtem a plebanem". Dziś mamy kler, rozprawa pomiędzy "popędami, błędami ludzkimi a prezentacją zewnętrzną". Pytanie tylko czy coś się zmieni... postanowiłem skomentować i ja ten film z nadzieją, że coś w końcu z tego wyjdzie. Bo nadzieja jest ale tylko w łasce...

“Kler”, to już nie tylko film, a można rzec podsumowanie pewnego zjawiska społecznego, pewnego okresu w dziejach polski, kościoła, wiary. Z jednej strony pokazują się głosy, że sprawa kleru to sprawa ciągnąca się latami, była rozprawa Reja pomiędzy “panem, wójtem a plebanem”. Dziś mamy kler, rozprawa pomiędzy “popędami, błędami ludzkimi a prezentacją zewnętrzną”. Pytanie tylko czy coś się zmieni… postanowiłem skomentować i ja ten film z nadzieją, że coś w końcu z tego wyjdzie.

Po pierwsze, chciałbym dodać, że film ten mimo że może wyglądać jakby dotykał pewnej grupy społecznej, tak naprawdę dotyka całego społeczeństwa. Jesteśmy jako Polacy wychowani w kulturze rzymsko-katolickiej. Innymi słowy, mamy niejako podział kastowy na zwykłego obywatela i świętego obywatela z namaszczonymi dłońmi w postaci kapłana czy też zakonnika, ale żeby nie atakować danej grupy społecznej można to uogólnić na ludzką skłonność do grupowania się. Równie dobrze sytuacja podobna mogła by dotyczyć każdej innej odseparowującej się grupy policjantów, prawników, polityków itd.  Co z resztą możemy zobaczyć m. in w twórczości tego reżysera…

Kto tu winien, niech rzuca kamieniem…

Tytułowy kler na filmie przez wiele wieków trudnił się w naszym społeczeństwie rzeczą, która nie była dla niego przeznaczona. Przekonywanie innych o grzechach, zabranie monopolu na prawdę o zbawieniu i potępieniu, przygarnięcie monopolu na udzielanie sakramentów w postaci magicznych rytuałów mających dać jakieś korzyści w zaświatach, prędzej czy później musi się skończyć. I oby stało się to łagodnie w postaci sztuki filmowej, czy też w innej atmosferze w miarę możliwości pokoju. Ideałem byłoby zapewne gdyby to zadziało się w atmosferze pokoju i wzajemnego wybaczenia, ale jak wiemy z historii to nie jest łatwe, Jezus nie mówił że przyszedł zaprowadzić pokój na ziemi – obecność Boga na upadłej ziemi przynosi poróżnienie… rzecz jasna do czasu zapanowania w pełni zasad Królestwa Bożego.

(34): Nie sądźcie, że przyszedłem przynieść pokój na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. (35): Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem i córkę z jej matką, a synową z teściową. (36): I nieprzyjaciółmi człowieka będą jego domownicy. (37): Kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godny. I kto miłuje syna albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godny. [Uwspółcześniona Biblia Gdańska, Mt 10]

Nie należy tu też zrzucać winy na jakąś grupę społeczną, w braku poznania zbawiciela, w braku poznania prawdziwej ewangelii – Bóg jest po prostu postacią opresyjną, zarządzającą bez pytania wtrącającą się i obwiniającą – taka postać Boga przychodzi świat sądzić a nie zbawić. A co z tym idzie  mając takiego Boga sędziego – wygodniej się żyje społeczeństwu, które odseparuje się od takiej wizji Boga. Co prawda nie wypada całkowicie oddalić się od Boga, bo na tej ziemi wszystek przekonuje nas o jego istnieniu, więc żeby nie było że oddalamy się od niego, wydzieliliśmy sobie do tych spraw odpowiednią grupę której to odpowiada, której odpowiada kontakt z takim Bogiem – kapłanów.

Owoce filmu

Jednym z owoców filmu może być rozluźnienie, dla wielu osób żyjących w atmosferze strachu przed potępieniem ze strony kościoła, Boga itd. film ten może przynieść pewnego rodzaju rozluźnienie – ulgę. Wiem, że obecnie może niewiele takich osób się widzi na codzień, ale osobiście wielu takowych znam. Znacząca jest scena gdy do konfesjonału przychodzi chłopak mówi mu księdzu o masturbowaniu się, a ksiądz odpowiada mu aby ten się nie przejmował, po czym sam nie żyje w celibacie, ale z kobietą praktycznie jak z żoną.

Obecnie może już coraz rzadziej w naszym społeczeństwie występują nerwice na tle religijnym, ale swego czasu był to jeden z głównych tematów tego zjawiska. Wiec kto ma jeszcze takową nerwicę w celach leczniczych warto by się wybrać 🙂

Drugą może chyba najważniejszą sprawą w filmie jest przedstawienie problemu pedofilii, ciężko mi się wczuć w ofiarę czegoś takiego, ale zdaję sobie sprawę że choćby nagłośnienie tej sprawy w tym filmie może być pomocne, dla ofiar do tego by się otworzyć i łatwiej, otwarcie o tym mówić. Zresztą to właśnie przedstawione jest na filmie. Osobiście znam kilka osób które były molestowane w dzieciństwie, w tym poznałem dwie osoby które były molestowane przez księży. Jedna z tym osób które znam, jest obecnie protestantem i otwarcie mówi o tym, druga z tych osób którą poznałem jest nadal rzymskim-katolikiem – i wbrew pozorom bardzo mocno stoi w wierze, nie odeszła od kościoła, a wręcz włączyła się w jego pracę. Wiem jedno możliwość głośnego mówienia o tym wszystkim co się dzieje napewno jest pomocna, zarówno na drodze wybaczenia jak i na drodze pojednania się. Droga samosądu, pokazana na filmie raczej do niczego nie prowadzi zarówno na filmie jak i w życiu… można się skupić  na próbie osądzania, a można na czym innym. Jak usłyszałem historię jednego z tych moich znajomych, który następnego dnia po byciu zgwałconym poszedł do księdza wybaczyć swojemu oprawcy, to do dziś ciężko mi to ogarnąć. Fakt faktem poczuł on najpierw obecność Jezusa, po czym wstał i wiedział co ma zrobić, obecności Boga jednak na tym filmie nie ma… raczej jest próba przedstawiania świata gdzie jego za bardzo nie ma….

Ratunek dla tej degrengolady

Sytuacja wydaje się być beznadziejna… z pokolenia na pokolenie powtarzane są grzechy. Ktoś kto był kiedyś ofiarą, staje się katem… taki zaklęty krąg. Można rzec istne kręcące się diabolo… kręci się w kółko i w zasadzie nie ma metody na wyjście z tej sytuacji.

Film przedstawia nam ludzką metodą poradzenia sobie z beznadzieją z jednej strony wycofanie i zmianę życia. Z drugiej strony w imię prawdy, w imię sprawiedliwości pokazania swojego zdania protestu mamy wydanie swego ciała na spalenie, zrobienie widowiska… i w zasadzie brak innego podsumowania, brak innego ratunku. Chciałoby się w tym miejscu zacytować fragment listu do miłości:

(3): I choćbym rozdał na żywność dla ubogich cały swój majątek, i choćbym wydał swoje ciało na spalenie, a miłości bym nie miał, nic nie zyskam. [Uwspółcześniona Biblia Gdańska, 1kor 13]

To jest ten problem… próbujemy jakimiś ludzkimi sposobami naprawić świat, naprawić zastaną sytuację… i to jest przedstawione na tym filmie. Ludzkie metody niewiele dadzą, niejeden się już spalił w imię jakiejś sprawy. Wydaje się że nie ma wyjścia z tego zaklętego kręgu, że nie ma rozwiązania… będąc skrzywdzonym obiecujemy sobie, że nigdy nie będziemy robić tak jak nam robiono, a później i tak wychodzi co wychodzi… to nie jest nigdy wyjście, to jest błędne można rzec obłędne koło.

Jest jednak inne wyjście, to wyjście, o tym wyjściu wspominał Izajasz:

(12): Dlatego wyjdziecie z radością i w pokoju poprowadzą was. Góry i pagórki będą śpiewać głośno przed wami i wszystkie drzewa polne będą klaskać w dłonie. (13): Zamiast cierni wyrośnie cyprys, zamiast pokrzywy wyrośnie mirt. I będzie to dla PANA na chwałę, na wieczny znak, który nigdy nie będzie wymazany. [Uwspółcześniona Biblia Gdańska, Iz 55, 12-13]

To jest właśnie Boże rozwiązania, po ludzku mamy w tym miejscu zaklęty krąg, ale po Bożemu w miejsce sytuacji beznadziejnej, możemy zaprosić Boga. I może wyrosnąć co da dobry owoc. Zamiast przekleństwa może być błogosławieństwo… jest napisane ze w Chrystusie jesteśmy sprawiedliwością Bożą, co jest tak naprawdę totalnie niesamowite bo zrozumieć to chyba możemy dopiero na nowym świecie, dziś to tylko przez wiarę damy rade pojąć. Zrozumieć że Jezus zwyciężył przeszłość, teraźniejszość i przyszłość każdej osoby która oddaje jemu swoje życie, Chrystus zmienia to ponure życie które wydaje się beznadziejne na życie w błogosławieństwie. Trzeba po prostu oddać swoje życie, utracić je co oznacza zyskać je, po prostu zrozumieć że na tej ziemi własnego rozwiązania nie znajdziemy, a znajdziemy go tylko w Bogu. Bóg cały czas nam mówi że tego który do niego przychodzi nie odrzuca i sercem skruszonym, złamanym, Bóg nie wzgardza… No i pamiętajmy że syn Boży nas wyzwala i wtedy jesteśmy wolni.

Jest na tą degrengoladę ratunek, z cierni może wyrosnąć cyprys, z sytuacji beznadziejnej może wyrosnąć błogosławieństwo, jeśli zwrócimy się do Boga prawdziwego i jeśli zaprosimy go do nas tak aby zamieszkał wśród nas  “Oto stoi u drzwi i kołacze a kto mu otworzy…”

Kto ma przekonywać nas o grzechu…

W momencie kiedy ludzie biorą się za przekonywanie nas o grzechu.. zawsze się skończy tak jak z tytułowym klerem, nic to nie da, nie  da to nikomu ratunku. Wedle biblii przekonywanie nas o grzechu to robota dla Ducha Świętego i zostawmy jemu jego sprawę do zrobienia. czas się upamiętać i zabrać się za to co nam jest dane do zrobienia: za głoszenie ewangelii… za poszerzanie królestwa Bożego…

Świadomość grzechu może przerodzić się w uczucie bycia pokonanym,ale świadomość łaski, przyjęcie łaski daje nam poczucie ze Bogu jest wyzwolenie , jest ratunek. Rzeczy po ludzku niemożliwe stają się możliwe z chwastów wyrasta coś…

Thu, 11 Oct 2018 17:57:23 +0000


» Chwała Boga vs. chwała u ludzi

Gdy dostajemy do ręki nowe monety, nowe banknoty czy pytasz z jakiego metalu one są, czy pytasz gdzie były wydrukowane? O co chodzi tak naprawde z biblią, religią…. Czy można wogóle poznać Boga szukając chwały ludzkiej? (37): A Ojciec, który mnie posłał, on świadczył o mnie. Nigdy nie słyszeliście jego głosu ani nie widzieliście […]

Gdy dostajemy do ręki nowe monety, nowe banknoty czy pytasz z jakiego metalu one są, czy pytasz gdzie były wydrukowane? O co chodzi tak naprawde z biblią, religią…. Czy można wogóle poznać Boga szukając chwały ludzkiej?

(37): A Ojciec, który mnie posłał, on świadczył o mnie. Nigdy nie słyszeliście jego głosu ani nie widzieliście jego postaci. (38): I nie macie jego słowa trwającego w was, bo temu, którego on posłał, nie wierzycie. (39): Badajcie Pisma; sądzicie bowiem, że w nich macie życie wieczne, a one dają świadectwo o mnie. (40): A jednak nie chcecie przyjść do mnie, aby mieć życie. (41): Nie przyjmuję chwały od ludzi. (42): Ale poznałem was, że nie macie w sobie miłości Boga. (43): Przyszedłem w imieniu mego Ojca, a nie przyjmujecie mnie. Jeśli ktoś inny przyjdzie we własnym imieniu, tego przyjmiecie. (44): Jakże możecie wierzyć, skoro przyjmujecie chwałę jedni od drugich, a nie szukacie chwały, która jest od samego Boga? (45): Nie sądźcie, że ja was będę oskarżał przed Ojcem. Jest ktoś, kto was oskarża, Mojżesz, w którym wy pokładacie nadzieję. (46): Bo gdybyście wierzyli Mojżeszowi, wierzylibyście i mnie, gdyż on pisał o mnie. (47): Jeśli jednak nie wierzycie jego pismom, jakże uwierzycie moim słowom? [Uwspółcześniona Biblia Gdańska, J 5]

Wed, 10 Oct 2018 18:03:46 +0000


» #16 Śmierć w obecności Boga? 📢

Dlaczego obecność Boga, który ma być niby miłością zabija? Co się takiego dzieje, że Ananiasz i Safira zginęli? Co to znaczy że Bóg jest miłością, jak to jest być miłością która zabija? Jak to wogóle możliwe? Jak to się dzieje, że ognie spadały na ludzi którzy zbliżali się do Eliasza? Czy ktoś to kiedyś pojmie? Długo szukałem odpowiedzi, aż w końcu znalazłem... jest ona trudna. Znalezienie jej odmieniło moje życie. Wyszło na to, że mamy naprawdę problem a wyjaśnienie spraw biblijnych, spraw wiary jest jak najbardziej prawdziwe... i jak najbardziej racjonalne. No ale to... zapraszam do posłuchania.

Dlaczego obecność Boga, który ma być niby miłością zabija? Co się takiego dzieje, że Ananiasz i Safira zginęli? Co to znaczy że Bóg jest miłością, jak to jest być miłością która zabija? Jak to wogóle możliwe? Jak to się dzieje, że ognie spadały na ludzi którzy zbliżali się do Eliasza? Czy ktoś to kiedyś pojmie?

Długo szukałem odpowiedzi, aż w końcu znalazłem… jest ona trudna. Znalezienie jej odmieniło moje życie. Wyszło na to, że mamy naprawdę problem a wyjaśnienie spraw biblijnych, spraw wiary jest jak najbardziej prawdziwe… i jak najbardziej racjonalne.

No ale to… zapraszam do posłuchania.

Fri, 05 Oct 2018 11:11:19 +0000


» #15 – Kult anty-Maryjny 📢

O Królowej Niebios słów kilka, o tym skąd to się bierze, jak i dlaczego. Kontynuacja myśli z poprzedniego odcinka, w którym była mowa o obrazach Boga, tym razem w skupieniu na postaci Królowej Niebios, w którą to Maryja została ochrzczona w niektórych krajach i społecznościach. Jakie są konsekwencje tego można rzec odwiecznego (Asztarte, Artemida, Izyda, Isztar, Diana Efeska itd.) kultu, co on oznacza? Pytanie tez kolejne powstało czy skupiać się na tym by wytykać innym błędy w wierze, jak i jakie są konsekwencje tego skupiania się? Czy przypadkiem nie wytworzył się nowy kult, tym razem kult anty-Maryjny, który tak naprawdę oddala nas od Boga, od zbawienia, na rzecz wywyższania się znajomością pisma. Przy okazji poruszę temat kultu świętych zarówno w obrazach, figurach, jak i w postaci świętych kartek pisma... Gdzie jest zatem rozwiązanie? Jak sobie poradzić z tymi problemami? O tym wszystkim w dzisiejszym odcinku Rozkminek Nocnych.

O Królowej Niebios słów kilka, o tym skąd to się bierze, jak i dlaczego. Kontynuacja myśli z poprzedniego odcinka, w którym była mowa o obrazach Boga, tym razem w skupieniu na postaci Królowej Niebios, w którą to Maryja została ochrzczona w niektórych krajach i społecznościach. Jakie są konsekwencje tego można rzec odwiecznego (Asztarte, Artemida, Izyda, Isztar, Diana Efeska itd.) kultu, co on oznacza?

Pytanie tez kolejne powstało czy skupiać się na tym by wytykać innym błędy w wierze, jak i jakie są konsekwencje tego skupiania się? Czy przypadkiem nie wytworzył się nowy kult, tym razem kult anty-Maryjny, który tak naprawdę oddala nas od Boga, od zbawienia, na rzecz wywyższania się znajomością pisma.

Przy okazji poruszę temat kultu świętych zarówno w obrazach, figurach, jak i w postaci świętych kartek pisma…

Gdzie jest zatem rozwiązanie? Jak sobie poradzić z tymi problemami?

O tym wszystkim w dzisiejszym odcinku Rozkminek Nocnych.

Thu, 27 Sep 2018 09:02:18 +0000


» Hrabia Ludwik von Zinzendorf – inspiracje

Ludwik Zinzendorf – nazwany ojcem współczesnych misji, zapoczątkował współczesne misje ewangelickie. Zapewne nie był pierwszym, ale jego życie i działalność miały duży wpływ na to co zadziało się później. Nie o tych misjach będzie dziś mowa, Ci co już przyglądali się mojej twórczości zauważyli że skupiam się raczej na wpływie bezpośrednio na duszę, wiec nie […]

Ludwik Zinzendorf – nazwany ojcem współczesnych misji, zapoczątkował współczesne misje ewangelickie. Zapewne nie był pierwszym, ale jego życie i działalność miały duży wpływ na to co zadziało się później. Nie o tych misjach będzie dziś mowa, Ci co już przyglądali się mojej twórczości zauważyli że skupiam się raczej na wpływie bezpośrednio na duszę, wiec nie będzie to kolejne encyklopedyczne nagranie. Pokażę raczej gdzie i jak Ludwika życie może nas zainspirować. Jak jego życie może stać się inspiracją do pogłębienia naszej wiary.

W księdze objawienia mamy napisane świadectwem swoim i krwią baranka zwyciężyli złego, coś w tym jest, ze te świadectwa jakoś dużo dają.

Jeśli chodzi o Ludwika udało mu się wielokrotnie wykorzystać to co dostał w spadkach, to jak się urodził, w celach poszerzania się królestwa Bożego. Mimo że mógł pójść w świat polityki i władzy, pragnienia jego duszy były zupełnie gdzie indziej.  Potrafił nawet w pewnym momencie swojego życia ze wszystkich hrabiowskich przywilejów na rzecz tego co mu Bóg mówi… żył po prostu w świecie gdzie Bóg jest Bogiem.. i tego życze każdemy, zapraszam do posłuchania.

Wed, 19 Sep 2018 15:14:34 +0000


» Dlaczego Jezus mówił by nikomu nic nie mówić?

Mamy w biblii kilka razy zalecenie Jezusa by nikomu nic nie mówić? Przykładowo to poniżej: (40): Wtedy przyszedł do niego trędowaty, upadł przed nim na kolana i prosił go: Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. (41): A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i powiedział do niego: Chcę, bądź oczyszczony! (42): Gdy Pan to powiedział, […]

Mamy w biblii kilka razy zalecenie Jezusa by nikomu nic nie mówić? Przykładowo to poniżej:

(40): Wtedy przyszedł do niego trędowaty, upadł przed nim na kolana i prosił go: Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. (41): A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i powiedział do niego: Chcę, bądź oczyszczony! (42): Gdy Pan to powiedział, natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony. (43): A Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił; (44): Mówiąc: Uważaj, abyś nikomu nic nie mówił, ale idź, pokaż się kapłanowi i ofiaruj za swoje oczyszczenie to, co nakazał Mojżesz, na świadectwo dla nich. (45): Lecz on odszedł i zaczął bardzo to rozpowiadać i rozgłaszać, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, ale przebywał na zewnątrz, w miejscach odludnych. A ludzie zewsząd schodzili się do niego. [Uwspółcześniona Biblia Gdańska, Mk 1]

Brzmi to dziwnie, dlaczego Jezus nie chciał by o nim rozpowiadano? Można na to popatrzeć projekcyjnie – tzn. przez pryzmat tego, że zakładamy że Jezus chciał być znany, ale nie chciał tej sławy budować w sposób w taki w jakim się na świecie buduje sławę. To wyjaśnienie jednak nie pasuje do całej sprawy.. przecież Jezus przyszedł do owiec Izraela, przyszedł jako mesjasz, chodził po całej okolicy, aby pokazać się jak największej ilości ludzi, dlaczego jednak wtedy mówił by o nim milczano?

Pewne wyjaśnienie da nam sytuacja jaka zadziała się w krainie Gerazeńczyków, mamy tam uwolnienie od demona:

(1): I przeprawili się za morze do krainy Gadareńczyków. (2): A gdy on wyszedł z łodzi, zaraz wybiegł mu naprzeciw z grobowców człowiek mający ducha nieczystego. (3): Mieszkał on w grobowcach i nawet łańcuchami nikt nie mógł go związać. (4): Często bowiem był wiązany pętami i łańcuchami, ale rwał łańcuchy i kruszył pęta, i nikt nie mógł go poskromić. (5): A zawsze, we dnie i w nocy, przebywał w górach i grobowcach, krzycząc i tłukąc siebie kamieniami. (6): Gdy więc zobaczył Jezusa z daleka, przybiegł i oddał mu pokłon; (7): A wołając donośnym głosem, powiedział: Cóż mam z tobą, Jezusie, Synu Boga najwyższego? Zaklinam cię na Boga, abyś mnie nie dręczył. (8): Powiedział mu bowiem: Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka! (9): I zapytał go: Jak ci na imię? A on odpowiedział: Na imię mi Legion, bo jest nas wielu. (10): I prosił go bardzo, aby nie wyganiał ich z tej krainy. (11): A pasło się tam w pobliżu góry wielkie stado świń. (12): I wszystkie te demony prosiły go: Poślij nas w te świnie, abyśmy mogły w nie wejść. (13): I Jezus zaraz im pozwolił. A duchy nieczyste, wyszedłszy, weszły w świnie. Wtedy stado, liczące około dwóch tysięcy, ruszyło pędem po urwisku do morza i utonęło w nim. (14): Ci zaś, którzy paśli świnie, uciekli i opowiedzieli o tym w mieście i we wsiach. I wyszli ludzie, aby zobaczyć, co się stało. (15): Przyszli więc do Jezusa i zobaczyli tego, który był opętany, w którym był legion demonów, jak siedział ubrany i przy zdrowych zmysłach. I bali się. (16): A ci, którzy to widzieli, opowiedzieli im, co się stało z opętanym, a także o świniach. (17): Wtedy zaczęli go prosić, aby odszedł z ich granic. (18): A gdy wsiadł do łodzi, prosił go ten, który był opętany, aby mógł przy nim zostać. (19): Lecz Jezus mu nie pozwolił, ale powiedział: Idź do domu, do swoich, i opowiedz im, jak wielkie rzeczy Pan ci uczynił i jak się nad tobą zmiłował. (20): Odszedł więc i zaczął w Dekapolu opowiadać, jak wielkie rzeczy Jezus mu uczynił. I wszyscy się dziwili. [Uwspółcześniona Biblia Gdańska, Mk 5]

Co się tutaj zadziało? Mamy sytuację w której Jezus chciał iść w stronę jakiegoś miasta, jednak napotkał na swej drodze opętanego. Następnie po wygnaniu demonów, grzecznie go poprosili by nie wchodził jednak do tego miasta… Jezus musiał zawrócić. Jednak w tej sytuacji nie zrobił tego co zwykle, zamiast  tego powiedział uwolnionemu człowiekowi by szedł dalej i opowiadał o ty co mu się przytrafiło.

Jest to zupełnie inna sytuacja niż wcześniej… dlaczego?

Jak widać, ludziom nie do końca się podoba gdy ktoś przychodzi i uwalnia ludzi, prawdę powiedziawszy nawet go odrzucają. Można przypuszczać że jest to raczej normalny schemat… jeżeli tak się działo też w innych miastach, a zapewne się działo,jasnym staje się dlaczego Jezus nakazywał ludziom nic nie rozpowiadać. Po prosu chciał dotrzeć do jak największej liczy miejsc, do jak największej liczby miast, a gdy przed nim szła nowina że ludzie są uwalniani i uzdrawiani, drzwi przed nim się zamykały…

Pytanie dla nas pozostaje czy my dziś chcemy prawdziwe działanie Jezusa w naszym życiu, zborach i kościołach… czy może jesteśmy jak Ci z Gerazy?

Fri, 07 Sep 2018 09:32:42 +0000


» #14 – Obraz Boga – czyli emocjonalne projekcje religijne📢

Cud - Na początku było uzdrowienie, byliśmy modlić się za starszą osobę w szpitalu na SOR-ze, rano okazało się że ciało zaczyna lepiej pracować, na tyle ze po kilku dniach wyszła ze szpitala. Reakcje jednej z osób stała się inspiracją do poruszenia kolejnego tematu, tym razem temat "obrazu Boga". Obraz Boga - pojęcie zarówno psychologiczne jak i teologiczne, jest to emocjonalny wizerunek, emocjonalne postrzeganie czegoś co jest często nazywane Bogiem. Jak to pojęcie ugryźć i czy wiedza o takim postrzeganiu sprawy wiary może tak naprawdę coś zmienić? Czy pojęcie obrazu Boga, jest argumentem dla ateistów do poparcia że religia to tylko choroba psychiczna? Dlaczego ludzie religijni mogą być oburzeni, gdy się okaże że to tylko 'obraz Boga" był? Jak to się dzieje że ateiści mogą łatwiej uwierzyć w Boga żywego? Czy przykazanie o tworzeniu sobie obrazów Boga, może też dotyczyć emocjonalnych wizerunków? Poruszane tematy mogą rozwiać wiele wątpliwości jeśli chodzi o postrzeganie Boga takiego jakim jest. Zaczynamy badać swoje serca, co tak naprawdę siedzi w nas, gdzie szukać prawdziwego Boga, jaki jest prawdziwy Bóg? Czy to co dostrzegamy jako Bóg, boże działanie nie jest przypadkiem pokierowane naszym "obrazem Boga" itd. cdn.

Cud – Na początku było uzdrowienie, byliśmy modlić się za starszą osobę w szpitalu na SOR-ze, rano okazało się że ciało zaczyna lepiej pracować, na tyle ze po kilku dniach wyszła ze szpitala. Reakcje jednej z osób stała się inspiracją do poruszenia kolejnego tematu, tym razem temat “obrazu Boga”.

Obraz Boga – pojęcie zarówno psychologiczne jak i teologiczne, jest to emocjonalny wizerunek, emocjonalne postrzeganie czegoś co jest często nazywane Bogiem.

Poruszane tematy mogą rozwiać wiele wątpliwości jeśli chodzi o postrzeganie Boga takiego jakim jest. Zaczynamy badać swoje serca, co tak naprawdę siedzi w nas, gdzie szukać prawdziwego Boga, jaki jest prawdziwy Bóg? Czy to co dostrzegamy jako Bóg, boże działanie nie jest przypadkiem pokierowane naszym “obrazem Boga” itd. cdn.

Tue, 04 Sep 2018 11:43:49 +0000


» Gdzie jest Królestwo Boże?

Gdzie jest Królestwo Boże? – ot takie proste niby pytanie. Szukamy Boga.. wędrujemy jeden szuka w samotności, inny idzie na odludzie, inny do kościoła… Ja miałem zwyczaj chodzić na spacery do lasu. Coś mnie jednak ostatnio tknęło… i wzięło na zastanowienie, czy oby napewno tam jest to czego szukam? Co biblia mówi na ten temat, […]

Gdzie jest Królestwo Boże? – ot takie proste niby pytanie. Szukamy Boga.. wędrujemy jeden szuka w samotności, inny idzie na odludzie, inny do kościoła… Ja miałem zwyczaj chodzić na spacery do lasu. Coś mnie jednak ostatnio tknęło… i wzięło na zastanowienie, czy oby napewno tam jest to czego szukam?

Co biblia mówi na ten temat, gdzie jest Królestwo Boże, gdzie je znajdziemy? Gdzie ono się nam okaże?

Wniosek z biblii jest dosyć prosty, okaże się ono wśród nas i nie gdzie indziej. Niby nic spostrzegawczego, a jednak wiele dla mnie objawiło. I o tym dzisiejsze nagranie, przytoczę też w nim wybrane fragmenty z biblii mówiące o Królestwie Bożym.

Sat, 25 Aug 2018 08:22:24 +0000


» 100% skuteczny sposób na mole – czyli biblijny poradnik gospodarstwa domowego

Wróciłem właśnie z wakacji, 2 tygodnie mnie nie było, nie wiedziałem że tyle wystarczy aby w naszej kuchni zaroiło się od moli. Wyjeżdżając nie było problemu, wracając trzeba było wywalić praktycznie całe jedzenie z kuchni, jakąś mąkę, jakąś kasze… i trochę trzeba było ubić tego dziadostwa. Tak sobie usiadłem po tym sprzątaniu i przypomniałem sobie […]

Wróciłem właśnie z wakacji, 2 tygodnie mnie nie było, nie wiedziałem że tyle wystarczy aby w naszej kuchni zaroiło się od moli. Wyjeżdżając nie było problemu, wracając trzeba było wywalić praktycznie całe jedzenie z kuchni, jakąś mąkę, jakąś kasze… i trochę trzeba było ubić tego dziadostwa. Tak sobie usiadłem po tym sprzątaniu i przypomniałem sobie słowa Jezusa:

(19): Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną; (20): Ale gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną. (21): Gdzie bowiem jest wasz skarb, tam będzie i wasze serce. [Uwspółcześniona Biblia Gdańska, Mt 6]

Po raz kolejny zrozumiałem że łatwo usłyszeć trudniej zachować… i przestrzegać. Tym razem mól mi zjadł moje kuchenne skarby. A wystarczyło posłuchać tej 100% skutecznej porady na mole i nie mieć zgromadzone… To chyba najtrudniejsze przed czym obecnie stoję… nie mieć tyle zgromadzone. U mnie akurat skupiło się to w zakresie jedzenia – tak już mam, trochę nagromadziłem w kuchni, trochę w brzuchu 😉 Czas z tym skończyć 🙂

Ja też niestety hipokrytą… jestem.

Nie zawsze jest to łatwe, ale Jezus powiedział by uczyć przestrzegać tego co on mówi, a to można tylko i wyłącznie w jeden sposób, uczyć przykładem swojego życia. No chyba że się będzie tym od hipokryzji… o takich biblia też wspomina że będą. To zdaje się na jednym z wykładów Derek Princ’a usłyszałem o historii pewnego misjonarza który chciał głosić w Afryce… usłyszał od tamtobylców że oni nie chcą biblii, bo Ci co wyznają tego Boga to hipokryci. Odpowiedział im mniej więcej tak: “No i właśnie dlatego, że wśród chrześcijan jest wielu hipokrytów, biblia jest prawdziwa, bo pisze tam że sporo będzie takich”.

Jestem wśród nich.. niestety, ale szukam – zmieniam się 🙂 na szczęście u Boga wszystko ma swój czas, a prowadzenie Ducha Świętego, przynajmniej tak mi się wydaje że to jest to, jest zaskakujące. Czasem chciałbym by się wszystko zadziało od tak jakby od czarodziejskiej różdżki, jednak zwykle tak się nie dzieje. Leczenie mojej duszy to jakiś proces jak mi się zdaje. Choć zapewne to nie jest idealna sytuacja jakaś jest… ale kto to wie, może i jest, po to by być świadectwem dla innych (bo w końcu jego krwią i świadectwem swoim zwyciężyliśmy, jak pisał Jan).

Jak się zmienić i naśladować?

U mnie z tym brakiem gromadzenia skarbów idzie tak jakoś po kolei, kiedyś odkryłem przedziwną zasadę, czytając ciekawą książkę, poradnik czy cokolwiek innego jeśli zdecyduje się ją zachować na swojej półce ciężej mi jest korzystać z rzeczy w niej zapisanych. Dlatego od jakiegoś czasu co przeczytam to rozdaje… robię od takie prezenty komu mi się spodoba, a czasem jak czegoś nie trawię i w sumie nie wiem czy warto komuś rozdać, coś ląduje w koszu czy też wrzucam do publicznych bibliotek itd. Postarałem się też ograniczyć w robieniu notatek… i jakoś dziwnie pamięć i uważność mi się poprawiła, ograniczam się ewentualnie do haseł coś w stylu mapy myśli..

Tylko co to ma do gromadzenia skarbów? No właśnie wiele, pochodząc z rodziny gdzie zawsze było pełno książek… to właśnie było moimi skarbami i w sumie nadal jest. Postanowiłem jednak, że to co przeczytam od deski do deski i chce przyswoić musi ode mnie szybko wylecieć w świat i tak wylatuje…

Nauczyłem się przez to zupełnie inaczej czytać, to co czytam staje się bardziej żywe i prawdziwe, wiedząc że drugi raz tego nie będę czytać, znacznie mniej czasu marnuje i działam jakoś bardziej świadomie.

Uświadomiłem sobie też, że apostołowie i inni którzy widzieli Jezusa za czasów pobytu jego tutaj na ziemi, raczej nie chodzili za nim i nie notowali, nie nagrywali, ani też monitorowali życia Jezusa w żaden inny sposób, jak właśnie zwykłym najprostszym przebywaniem z nim. Ta współczesna moda na utrwalanie… to coś nie na miejscu, coś jest z tym nie tak… utrwalić można podobno tylko skarby w niebie… cokolwiek tutaj utrwalone tak czy inaczej spłonie…

Jeśli chodzi o inne skarby, wciąż się zmieniam, jak widać, czasem przez takie doświadczenia jak wspomniane dziś mole, a czasem w wyniku własnej inspirowanej decyzji. Nie wiem czy czasem dobrze wszystko interpretuje, ale jakoś idzie do przodu… bo interpretować można różnie, np. pieniądze odesłać do właściciela, czyli narodowego banku polskiego – pisząc list rozwodowy do Babilonu, złoto rozsypać na ulice (bo jak w niebie tak i na ziemi, a w niebie podobno kostki brukowe ze złota), ubrania i inne skarby rozdać ubogim…

Ale nie jest to łatwe… bo choćbym…

Nie jest to łatwe, bo hymn do miłości jest przerażający… mówi, “choćbym rozdał całą majętność swoją a miłości bym nie miał nic mi to nie pomoże”… Tak to przeraża, bo mówi o tym że miłość jest inna niż nam się wydaje… odkrywam że dopiero prowadzenie głosem Ducha Świętego daje poznanie gdzie jest ta prawdziwa miłość. To przebywanie z Jezusem, to pozwolenie na to by On objawiał się przeze mnie, to poruszanie się tą drogą jest tym co daje owoce… I choć czasem są to dziwne drogi, nie pojmuje ich po dziś dzień czasami…

Widząc po jakimś czasie jak od jakiejś pojedynczej czynności, która była dołożeniem maleńkiego ziarenka do mojej niebiańskiej skarbonki – wykonanej od tak – bo wydawało mi się że mam tak zrobić w danej chwili, komuś życie się całkowicie odmieniło… I nie są to jakieś małe przemiany np. ktoś wyszedł z bezdomności i dziś wraca do normalnego życia, wszystko tak naprawdę rozbraja…

A wszystko we wdzięczności Jezusowi Chrystusowi, bo dzięki niemu mogę w końcu umierać dla tego co mnie trzyma w tym syfie kierowanym starym kłamstwem o tym, że trzeba poznać dobro i zło by umieć wybrać dobro…

Otóż nie trzeba okazuje… te proste porady Jezusa, jak choćby ten sposób na mole, uczy mnie że zamiast jeść z drzewa poznania, można po prostu jeść z drzewa życia nie bacząc na brak poznania…

Wiem że namotałem po raz kolejny, ale modle się by każdy z czytelników, doświadczył tego prowadzenia Ducha Świętego, tego prowadzenia które jest wyborem życia!

Wybierz życie po prostu… i uwierz że to co zadziało się na krzyżu to jedyne prócz miłości i skarbów przez nią zgromadzonych, co pozostanie na wieczność…

Tue, 21 Aug 2018 10:29:09 +0000


» #13 Rzucanie prorokiem – czyli następne przebudzenie?📢

Dlaczego tak trudno jest rozpoznać proroka? O czym będzie mówił prorok? Jaki jest prorok? Dlaczego prorok rodzi tyle gniewu ludzkiego? Dlaczego prawdy od Boga są trudne? Kiedy przyjdzie następne przebudzenie? Jakie ono będzie? Czy w Polsce rzeczywiście może zapłonąć iskra, jeśli tak to dlaczego? Co takiego nosimy w kulturze co może dać światło dla nadchodzącego nowego przebudzenia? O czym świadczy nasze wychowanie, o czym świadczy zaistnienie takiego kuriozum jak liberum veto? Czy kościół będzie prześladował działanie Boga, Ducha Świętego? Jak to się dzieje że kobiety łatwiej rozpoznawały proroków? (24): I powiedział: Zaprawdę powiadam wam: Żaden prorok nie jest dobrze przyjmowany w swojej ojczyźnie. (25): Ale mówię wam zgodnie z prawdą, że wiele wdów było w Izraelu za dni Eliasza, gdy niebo było zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował na całej ziemi; (26): Jednak Eliasz nie został posłany do żadnej z nich, tylko do pewnej wdowy z Sarepty Sydońskiej. (27): I wielu było trędowatych w Izraelu za czasów proroka Elizeusza, jednak żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Naaman Syryjczyk. (28): I wszyscy w synagodze, słysząc to, zapłonęli gniewem; (29): A wstawszy, wypchnęli go z miasta i wyprowadzili na szczyt góry, na której było zbudowane ich miasto, aby go z niej zrzucić. (30): Lecz on przeszedł między nimi i oddalił się. [Uwspółcześniona Biblia Gdańska, Łk 4]

Czas na dalsze rozważania na temat ducha Eliasza, dziś zastanowimy się nad tym, dlaczego to Jezusa chcieli zrzucić ze skały, co takiego mocnego im powiedział że wzbudził w ludziach aż taki gniew?

(24): I powiedział: Zaprawdę powiadam wam: Żaden prorok nie jest dobrze przyjmowany w swojej ojczyźnie. (25): Ale mówię wam zgodnie z prawdą, że wiele wdów było w Izraelu za dni Eliasza, gdy niebo było zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował na całej ziemi; (26): Jednak Eliasz nie został posłany do żadnej z nich, tylko do pewnej wdowy z Sarepty Sydońskiej. (27): I wielu było trędowatych w Izraelu za czasów proroka Elizeusza, jednak żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Naaman Syryjczyk. (28): I wszyscy w synagodze, słysząc to, zapłonęli gniewem; (29): A wstawszy, wypchnęli go z miasta i wyprowadzili na szczyt góry, na której było zbudowane ich miasto, aby go z niej zrzucić. (30): Lecz on przeszedł między nimi i oddalił się. [Uwspółcześniona Biblia Gdańska, Łk 4]

Dlaczego tak trudno jest rozpoznać proroka? O czym będzie mówił prorok? Jaki jest prorok? Dlaczego prorok rodzi tyle gniewu ludzkiego? Dlaczego prawdy od Boga są trudne?

Kiedy przyjdzie następne przebudzenie? Jakie ono będzie? Czy w Polsce rzeczywiście może zapłonąć iskra, jeśli tak to dlaczego? Co takiego nosimy w kulturze co może dać światło dla nadchodzącego nowego przebudzenia? O czym świadczy nasze wychowanie, o czym świadczy zaistnienie takiego kuriozum jak liberum veto? Czy kościół będzie prześladował działanie Boga, Ducha Świętego? Jak to się dzieje że kobiety łatwiej rozpoznawały proroków?

Wed, 15 Aug 2018 11:24:40 +0000



do góry