Shandai.pl – w poszukiwaniu Królestwa Bożego

Królestwo Boże, Zbawienie, Jezus Chrystus Syn Boży - słowo Boże

» #13 Rzucanie prorokiem – czyli następne przebudzenie?📢

Dlaczego tak trudno jest rozpoznać proroka? O czym będzie mówił prorok? Jaki jest prorok? Dlaczego prorok rodzi tyle gniewu ludzkiego? Dlaczego prawdy od Boga są trudne? Kiedy przyjdzie następne przebudzenie? Jakie ono będzie? Czy w Polsce rzeczywiście może zapłonąć iskra, jeśli tak to dlaczego? Co takiego nosimy w kulturze co może dać światło dla nadchodzącego nowego przebudzenia? O czym świadczy nasze wychowanie, o czym świadczy zaistnienie takiego kuriozum jak liberum veto? Czy kościół będzie prześladował działanie Boga, Ducha Świętego? Jak to się dzieje że kobiety łatwiej rozpoznawały proroków? (24): I powiedział: Zaprawdę powiadam wam: Żaden prorok nie jest dobrze przyjmowany w swojej ojczyźnie. (25): Ale mówię wam zgodnie z prawdą, że wiele wdów było w Izraelu za dni Eliasza, gdy niebo było zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował na całej ziemi; (26): Jednak Eliasz nie został posłany do żadnej z nich, tylko do pewnej wdowy z Sarepty Sydońskiej. (27): I wielu było trędowatych w Izraelu za czasów proroka Elizeusza, jednak żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Naaman Syryjczyk. (28): I wszyscy w synagodze, słysząc to, zapłonęli gniewem; (29): A wstawszy, wypchnęli go z miasta i wyprowadzili na szczyt góry, na której było zbudowane ich miasto, aby go z niej zrzucić. (30): Lecz on przeszedł między nimi i oddalił się. [Uwspółcześniona Biblia Gdańska, Łk 4]

Czas na dalsze rozważania na temat ducha Eliasza, dziś zastanowimy się nad tym, dlaczego to Jezusa chcieli zrzucić ze skały, co takiego mocnego im powiedział że wzbudził w ludziach aż taki gniew?

(24): I powiedział: Zaprawdę powiadam wam: Żaden prorok nie jest dobrze przyjmowany w swojej ojczyźnie. (25): Ale mówię wam zgodnie z prawdą, że wiele wdów było w Izraelu za dni Eliasza, gdy niebo było zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował na całej ziemi; (26): Jednak Eliasz nie został posłany do żadnej z nich, tylko do pewnej wdowy z Sarepty Sydońskiej. (27): I wielu było trędowatych w Izraelu za czasów proroka Elizeusza, jednak żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Naaman Syryjczyk. (28): I wszyscy w synagodze, słysząc to, zapłonęli gniewem; (29): A wstawszy, wypchnęli go z miasta i wyprowadzili na szczyt góry, na której było zbudowane ich miasto, aby go z niej zrzucić. (30): Lecz on przeszedł między nimi i oddalił się. [Uwspółcześniona Biblia Gdańska, Łk 4]

Dlaczego tak trudno jest rozpoznać proroka? O czym będzie mówił prorok? Jaki jest prorok? Dlaczego prorok rodzi tyle gniewu ludzkiego? Dlaczego prawdy od Boga są trudne?

Kiedy przyjdzie następne przebudzenie? Jakie ono będzie? Czy w Polsce rzeczywiście może zapłonąć iskra, jeśli tak to dlaczego? Co takiego nosimy w kulturze co może dać światło dla nadchodzącego nowego przebudzenia? O czym świadczy nasze wychowanie, o czym świadczy zaistnienie takiego kuriozum jak liberum veto? Czy kościół będzie prześladował działanie Boga, Ducha Świętego? Jak to się dzieje że kobiety łatwiej rozpoznawały proroków?

Wed, 15 Aug 2018 11:24:40 +0000


» #12 Duch Eliasza – Czy on już jest? 📢

Dzisiaj będzie o człowieku nazwanym współczesnym Eliaszem, czyli Williamie Branhamie i jego zagubieniu i jego prorokowaniu... Co się stanie gdy przyjmiemy proroka jako proroka? Co odkryłem to robiąc... na co zwróciłem uwagę.. Jak przyjąć kogoś kto sie zagubił, a jest powołany, jak się zachować, przykładem Dawida. Co znaczy że Duch Eliasza ma pogodzić serce synów z Ojcami i Ojców z Synami... Czy jest to możliwe, i dlaczego one nie są pogodzone? Czego możemy się nauczyć od Evy M. Iraelitce która wybaczyła nazistom i swoim rodzicom? I jak to wszystko ogarnąć, czy już jest, czy już nadchodzi Duch Eliasza? Czy to już jest? Czy już można się spodziewać nadejścia Boga?

Dzisiaj będzie o człowieku nazwanym współczesnym Eliaszem, czyli Williamie Branhamie i jego zagubieniu i jego prorokowaniu… Co się stanie gdy przyjmiemy proroka jako proroka? Co odkryłem to robiąc… na co zwróciłem uwagę..  Jak przyjąć kogoś kto sie zagubił, a jest powołany, jak się zachować, przykładem Dawida.

Co znaczy że Duch Eliasza ma pogodzić serce synów z Ojcami i Ojców z Synami… Czy jest to możliwe, i dlaczego one nie są pogodzone?

Czego możemy się nauczyć od Evy Mozes Kor? Izraelitce która wybaczyła nazistom i swoim rodzicom?

I jak to wszystko ogarnąć, czy już jest, czy już nadchodzi Duch Eliasza? Czy to już jest? Czy już można się spodziewać nadejścia Boga?

(23): Oto Ja posyłam wam Eliasza, proroka, zanim nadejdzie ów wielki i straszny dzień WIEKUISTEGO. (24): On zwróci serce ojców do synów i serce synów do ich ojców, abym, gdy przyjdę, nie poraził ziemi zniszczeniem. [Nowa Biblia Gdańska, Ml 3]

Tue, 17 Jul 2018 21:48:12 +0000


» #11 – Dzieci Ludzkiej Mądrości – wiemy lepiej 📢

Czyli gdzie i kiedy nauka się pogubiła i w czym... Co się stanie jak nauka się w końcu odnajdzie, czy będzie jeszcze na to czas? Do czego duchowo prowadzą najnowsze odkrycia naukowe, jakich można się spodziewać rezultatów i jaki jest na to ratunek? Czy już mamy czasy Noego? Czym one się charakteryzują? Co się stanie jak zdamy sobie sprawę, że odkrycia naukowe kierowane są nasza psychiką? co się stanie jak odkryjemy co i skąd się tak naprawdę bierze, dlaczego wizja świata to wizja katastrofy? Czego możemy się spodziewać w ciągu najbliższej historii... Nagrywane w ciągu dnia, nocne myśli odjechane... odcinek można rzec składany i dokładany, chciałem to coś co chciałem przekazać jak najlepiej jak tylko potrafię. Powstał najdłuższy dotychczas odcinek, z którego najlepiej nic nie wycinać, nie słuchając całości. Na koniec odpowiedź na najważniejsze pytanie... czyli skąd się wzięła nazwa kanału i dlaczego takie myśli tylko nocą :)

Czyli gdzie i kiedy nauka się pogubiła i w czym… Co się stanie jak nauka się w końcu odnajdzie, czy będzie jeszcze na to czas? Do czego duchowo prowadzą najnowsze odkrycia naukowe, jakich można się spodziewać rezultatów i jaki jest na to ratunek? Czy już mamy czasy Noego? Czym one się charakteryzują?

Co się stanie jak zdamy sobie sprawę, że odkrycia naukowe kierowane są nasza psychiką? co się stanie jak odkryjemy co i skąd się tak naprawdę bierze, dlaczego wizja świata to wizja katastrofy? Czego możemy się spodziewać w ciągu najbliższej historii…

Nagrywane w ciągu dnia, nocne myśli odjechane… odcinek można rzec składany i dokładany, chciałem to coś co chciałem przekazać jak najlepiej jak tylko potrafię. Powstał najdłuższy dotychczas odcinek, z którego najlepiej nic nie wycinać, nie słuchając całości.

Na koniec odpowiedź na najważniejsze pytanie… czyli skąd się wzięła nazwa kanału i dlaczego takie myśli tylko nocą 🙂

Sat, 14 Jul 2018 13:28:30 +0000


» #10 – Grzechy Zbrodniarza – Jedziemy na tym samym wózku… 📢

Czy naprawdę jedziemy na tym samym wózku czy może są tacy których należy nam jako ludzie osądzić już tu na ziemi? Kilka słów o Nagim Generale, człowieku który pił krew dzieci... a obecnie jest pastorem, kilka słów o grzechach Hitlera i o naszych grzechach... Dlaczego zrozumienie, że Jezus był obrazem Boga Jahwe.. jest takie trudne do zaakceptowania... że budzi wściekłość. Dlaczego przeklęte jest dowodzenie tego że Jezus był Bogiem... co kryje się w naszej duszy co chcemy ukryć?

Czy naprawdę jedziemy na tym samym wózku czy może są tacy których należy nam jako ludzie osądzić już tu na ziemi? Kilka słów o Nagim Generale, człowieku który pił krew dzieci… a obecnie jest pastorem, kilka słów o grzechach Hitlera i o naszych grzechach…

Dlaczego zrozumienie, że Jezus był obrazem Boga Jahwe.. jest takie trudne do zaakceptowania… że budzi wściekłość. Dlaczego przeklęte jest dowodzenie tego że Jezus był Bogiem… co kryje się w naszej duszy co chcemy ukryć?

Tue, 10 Jul 2018 20:46:33 +0000


» #9 – Jezus Ogrodnikiem? – owoce życia wiecznego 📢

Co znaczy wiara jak ziarnko gorczycy? czy ta wiara jest mała czy duża? Co znaczy wydawać owoce z drzewa żywota? Jak dawać takie owoce i czym one różnią się od owoców grzechu? Czym są uczynki miłości, a czym są uczynki grzechu? Dlaczego w hymnie do miłości jest opisane, że wszystko przeminie?

Dziś historia ogrodnicza, czyli czego można nauczyć się od roślin. Kiedy jak i dlaczego Jezus był ogrodnikiem? Czego nauczyłem się z ogródka działkowego?

Tue, 10 Jul 2018 07:31:45 +0000


» #8 – Skąd wiemy że to Bóg mówi? 📢

Nasz rozwój przeszedł od fanatycznej wiary w Boga, poprzez pójście w totalne zaprzeczenie i naukę, która chciałaby wszystko zbadać lupą i liczbami... Od ok 150 lat zasiana została jednak wątpliwość nawet do kręgów naukowych, czy oby przypadkiem nasze naukowe sukcesy suchej rzeczywistości nie zapomniały o tym że jednak jesteśmy ludźmi posiadającymi emocje i inne psychiczne przeżycia. Okazało się, że fanatyczna wiara w naukę ma czasem katastrofalne skutki, nieraz większe niż fanatyczna oskarżana przez naukę wiara w Boga. W ten sposób nasz rozwój poszedł w kierunku analizy naszych osobowości, w kierunku odkrycia że jest coś więcej... co prawda do dziś temu czemuś więcej zaprzeczamy i słysząc o psychice, psychologii, psychoanalizie włączają się nam w głowę wszystkie możliwe obrony i projekcje że ktoś w końcu przejrzy nasze prawdziwe intencje... ale i tu dochodzimy do czegoś że czegoś nam brakuje. Wyszło na to że albo dochodzimy do dna duszy, albo jesteśmy w pewnym zamknięciu, wybraliśmy pobyt w pewnym zamknięciu.. dno duszy przeraża nas.. Kolejną rzeczą jaką przyjdzie nam odkryć jest wpływ nie tylko materialny ale także duchowy na otaczający nas świat, ale to wszystko tak czy inaczej dąży do jednego wniosku, wniosku że to my zarządziliśmy destrukcje na tej ziemi... Zostanie tylko jedno pytanie czy da się to jakoś naprawić? Odpowiedzią na to pytanie jest jedna... świat jest już naprawiony trzeba top tylko przyjąć, to jest właśnie dobra nowina Jezusa Chrystusa. Wydaje się to po ludzku niemożliwe, po Bożemu jednak możliwe, mamy Ducha świętego którego zadaniem jest ogarnięcie tego wszystkiego, wystarczy pozwolić mu działać.

Skąd wiemy że to że ktoś twierdzi, że wie coś od Boga? Skąd wiemy jak rozpoznać prawdziwy głos Boga? Odpowiedzi jako takiej nie mam, a raczej powiem więcej zaproszę zdrowy rozsądek i trochę racjonalizmu do współpracy. Spójrzmy na to co się dzieje na świecie bez emocji, popatrzmy na to z boku, a może rozpoznamy co i jak i od kogo pochodzi.

Nasz rozwój przeszedł od fanatycznej wiary w Boga, poprzez pójście w totalne zaprzeczenie i naukę, która chciałaby wszystko zbadać lupą i liczbami… Od ok 150 lat zasiana została jednak wątpliwość nawet do kręgów naukowych, czy oby przypadkiem nasze naukowe sukcesy suchej rzeczywistości nie zapomniały o tym że jednak jesteśmy ludźmi posiadającymi emocje i inne psychiczne przeżycia. Okazało się, że fanatyczna wiara w naukę ma czasem katastrofalne skutki, nieraz większe niż fanatyczna oskarżana przez naukę wiara w Boga. W ten sposób nasz rozwój poszedł w kierunku analizy naszych osobowości, w kierunku odkrycia że jest coś więcej… co prawda do dziś temu czemuś więcej zaprzeczamy i słysząc o psychice, psychologii, psychoanalizie włączają się nam w głowę wszystkie możliwe obrony i projekcje że ktoś w końcu przejrzy nasze prawdziwe intencje… ale i tu dochodzimy do czegoś że czegoś nam brakuje. Wyszło na to że albo dochodzimy do dna duszy, albo jesteśmy w pewnym zamknięciu, wybraliśmy pobyt w pewnym zamknięciu.. dno duszy przeraża nas.. Kolejną rzeczą jaką przyjdzie nam odkryć jest wpływ nie tylko materialny ale także duchowy na otaczający nas świat, ale to wszystko tak czy inaczej dąży do jednego wniosku, wniosku że to my zarządziliśmy destrukcje na tej ziemi… Zostanie tylko jedno pytanie czy da się to jakoś naprawić? Odpowiedzią na to pytanie jest jedna… świat jest już naprawiony trzeba top tylko przyjąć, to jest właśnie dobra nowina Jezusa Chrystusa. Wydaje się to po ludzku niemożliwe, po Bożemu jednak możliwe, mamy Ducha świętego którego zadaniem jest ogarnięcie tego wszystkiego, wystarczy pozwolić mu działać.

Takie rozkminki tylko nocą…

Thu, 05 Jul 2018 09:34:57 +0000


» #7 – Chęci życia – sens życia? 📢

Kilka słów o poszukiwaniach sensu w tym wszystkim co na codzień robimy czy można go tam znaleźć... Skąd wziąć chęci życia które przetrwają nawet ogień? Skąd mieli te chęci w Babilonie?

Czy istnieją chęci życia, które przetrwają nawet ogień, przetrwają nawet śmierć? Gdzie jest prawdziwy Bóg?

Tue, 03 Jul 2018 23:33:28 +0000


» #6 Motywacja po śmierci? – biblijny poradnik rozwoju osobistego 📢

Czy da się zastosować jakiekolwiek metody motywacji po śmierci w chrzcie Jezusa, i po narodzeniu na nowo z wody i z ducha... czyli kolejne nocne rozkminki, tym razem o rozwoju osobistym, osiąganiu sukcesów. Trochę o liście do Rzymian, czyli prawdopodobnie najlepszym tekście motywacyjnym nowego testamentu (jak nie wogóle na świecie), o co tam wogóle chodzi...? I dlaczego jest to tak trudne do zastosowania w pełni, że do dziś mamy z tym problem. Dlaczego motywacja człowieka nowo narodzonego musi być zupełnie inna niż motywacja człowieka uciekającego przed śmiercią. Co się dzieje z nami gdy zmienimy dno naszej duszy, czyli gdy zmienimy kierunek dążenia naszej duszy, ze śmierci na życie. O tym jak światowa panika przed przyjęciem łaski, dociera do prawdy licząc na przedłużenie cierpliwości Boga... A prawda jest że przyjęcie i zrozumienie jej jest tak trudne że czekamy już prawie 2000 lat... i gwałcimy swoje zachowanie (gwałtownicy porywają Królestwo Niebios), czekając aż w końcu zaczniemy to robić, aż w końcu zaczniemy żyć pełnią łaski i wprowadzać ją w prawdziwe życie.

Sensem życia jest życie… problem jest w tym, że pod tym co rozumiemy jako życie jest uciekanie przed śmiercią, mniej lub bardziej zakamuflowane. Dlatego rozwiązaniem jest śmierć w wodzie i narodzenie się z niej i z Ducha, ot tajemnica rozwiązana (czyli tzw. Dobra Nowina Jezusa Chrystusa – Ewangelia) – wprowadzamy ją w życie.

Czy da się zastosować jakiekolwiek metody motywacji po śmierci w chrzcie Jezusa, i po narodzeniu na nowo z wody i z ducha… czyli kolejne nocne rozkminki, tym razem o rozwoju osobistym, osiąganiu sukcesów.

Trochę o liście do Rzymian, czyli prawdopodobnie najlepszym tekście motywacyjnym nowego testamentu (jak nie wogóle na świecie), o co tam wogóle chodzi…? I dlaczego jest to tak trudne do zastosowania w pełni, że do dziś mamy z tym problem. Dlaczego motywacja człowieka nowo narodzonego musi być zupełnie inna niż motywacja człowieka uciekającego przed śmiercią. Co się dzieje z nami gdy zmienimy dno naszej duszy, czyli gdy zmienimy kierunek dążenia naszej duszy, ze śmierci na życie.

O tym jak światowa panika przed przyjęciem łaski, dociera do prawdy licząc na przedłużenie cierpliwości Boga… A prawda jest że przyjęcie i zrozumienie jej jest tak trudne że czekamy już prawie 2000 lat… i gwałcimy swoje zachowanie (gwałtownicy porywają Królestwo Niebios), czekając aż w końcu zaczniemy to robić, aż w końcu zaczniemy żyć pełnią łaski i wprowadzać ją w prawdziwe życie.

Fri, 29 Jun 2018 06:43:10 +0000


» Dzikie plemię vs. Europejski misjonarz – czyli dlaczego to nie działa?

Jestem po kolejnej lekturze tym razem Mr Pentacost czyli historia życia Davida du Plessis – ciekawa postać. Jego życie, pokazuje nam, że tak w zasadzie niezależnie od wyznania tak czy inaczej wszyscy szukamy po prostu Boga. Jak pojawiło się objawienie prawd o duchu świętym w ruchu zielonoświątkowym, bohater został posłany do innych kościołów, aby przekazywać […]

Jestem po kolejnej lekturze tym razem Mr Pentacost czyli historia życia Davida du Plessis – ciekawa postać. Jego życie, pokazuje nam, że tak w zasadzie niezależnie od wyznania tak czy inaczej wszyscy szukamy po prostu Boga. Jak pojawiło się objawienie prawd o duchu świętym w ruchu zielonoświątkowym, bohater został posłany do innych kościołów, aby przekazywać im te prawdy. Trochę się to dziwnie skończyło, z jednej strony odrzucony przez swoje ruchy religijne, z drugiej zaś nie mógł być zaakceptowany w innych ruchach. Scena w której jakiś katolicki biskup działając na zlecenie ówczesnego papieża zaprasza go do pokoiku przepełnionego książkami o duchu świętym by wyjaśnił wszystko co wie w tym temacie – jest można rzec treściwym podsumowaniem książki na poziomie teologicznym/historycznym.

Ale moją uwagę przykuł zupełnie inny przekaz tej książki…

Miejsce  w którym David zastanawia się tak naprawdę o co w tym wszystkim chodzi? Pokazuje nam ludzi, którzy chcieli się zbliżyć do mocy bożej i trochę powariowali, np historia człowieka który został w trakcie modlitwy przeniesiony w inne miejsce, do jakiegoś plemienia afrykańskiego w którym to miejscu uzdrowiła kogoś jego modlitwa. Człowiek ten trochę później ześwirował – innymi słowy spodobało mu się że go wielbią jak Boga.

Inna z kolei historia jeszcze bardziej do mnie przemówiła.

Do jednego z plemion afrykańskich przybył misjonarz, miejscowi tubylcy – bardzo go pokochali. Zajmował się opatrywaniem ich ran, przychodziły do niego tłumy, nie robił nic szczególnego po prostu przemywał rany i je opatrywał modląc się o nich.  W ciszy i spokoju w prowizorycznych opatrunkach działy się cuda, ludzie byli uzdrawiani… Gdy wyjeżdżał obiecał że na jego miejsce przybędzie kolejny misjonarz, tym razem będzie to prawdziwy lekarz, który będzie w stanie zrobić dla niech znacznie więcej.

Gdy przybył nowy człowiek misjonarz-lekarz i oferował ludziom pomoc medyczną, na początku przyszły tłumy… jednak z dnia na dzień było coraz mniej ludzi….

Na pytanie dlaczego ludzie nie przychodzą uzyskał w końcu odpowiedź, taką jakiej zapewne nie chciał:

“Pierwszy misjonarz służył nam w miłości. Ten lekarz nas nie kocha. Służy nam z poczucia obowiązku nie z miłości.”

Kolejne pytanie dotyczyło, jak oni się tego dowiedzieli, na nie została udzielona kolejna odpowiedź:

“Patrzyli w okna Twojej duszy i zobaczyli obowiązek , a nie miłość, U tamtego widzieli tylko miłość. On ich kochał.”

Nie wiem jak to skomentować, ale wiem że jest to problem… który odpowiada nam na pytanie dlaczego wiara nie działa… Naszym zadaniem jest kochać, Bóg ma robić resztę, nie mamy innego zadania, mimo że bardzo byśmy chcieli wykonać choćby najmniejsze wyznaczone zadanie…

Z hymnu do miłości dowiadujemy się, że coś tu nie gra między czynami a miłością. Można czynić wiele rzeczy co wydawałoby się miłością, a tak naprawdę może w nich nie być miłości… to jest przerażające… ale taka jest prawda. Źródłem tego ze coś w wierze nie działa, jesteśmy my sami, którzy nie potrafimy tak naprawdę stwierdzić co robimy, bo okłamując innych okłamujemy siebie, manipulując innych manipulujemy siebie – tworzymy i  pielęgnujemy rozszczepienie pomiędzy życiem a śmiercią...

Gdzie się pogubiliśmy w naszej kulturze….

itd.

Dochodzi do tego że nie jesteśmy już w stanie wykonywać prawa, słowa wypowiedzianego niezależnie od tego czy sami je wypowiedzieliśmy czy też zostało nam narzucone, gubimy się… a potem już nie działa. Nasze słowa i czyny są daleko od naszych serc (umysłów)… po ludzku próbujemy się z tego wyciągać. Powoli naukowo odkrywamy że ta niespójność jest np źródłem złego samopoczucia (psychologia), źródłem chorób (psychosomatyka), a nawet ostatecznie źródłem starzenia się i śmierci… ale kto to pojmie i kto znajdzie ratunek? Bo ratunek znajdujemy!- czasem dowiadujemy się o kolejnym super odkryciu na nasze problemy, czy też kolejnej super metodzie w praktyce okazuje się to tylko jak zwykle wierzchołek góry lodowej…

Ale jest nadzieja…

Dziś Bóg dał mi łaskę, przeszedłem po raz kolejny z łaski w łaskę, wczoraj po raz kolejny doznałem tego namacalnie. Mam problem z przejadaniem się słodyczami, po dojściu do jakichś myśli i kilku doświadczeniach z Bogiem, wkładając kolejną porcję ptasiego mleczka do ust, nagle odkryłem każdy smak po kolei, był smak żelatyny, białka kurzego, tłuszczu, i samego cukru…  Doznałem w końcu olśnienia, że tak naprawdę to mi nie smakuje… przestając się okłamywać… Kocham Boga i wielbię za to! – Domyślam się, że pierwotne stworzenie tak właśnie by smak ptasiego mleczka skomentowało… dziękuję Ci Boże dajesz mi tego doświadczyć.

Czy to potrwa tego nie wiem… czy to wróci tego nie wiem… ale wiem że jest możliwe przechodzenie z łaski w łaskę, z wiary z wiarę… i jest wyjście z tego całego syfu, a to wyjście jest w dobrej Nowinie Jezusa Chrystusa i pogodzeniem się z tym że jego krew musiała być przelana, ze innej metody nie ma…

Tue, 26 Jun 2018 07:18:47 +0000


» #5 Dzieci ekonomii – dobrobyt, raj – tego nikt nie chce! 📢

Ostatni weekend spędzony na pomoście na mazurach... trochę w wodzie trochę nad wodą. Chwilowo nic nie nagrywałem, zastanawiałem się czy ktoś tych rozkminek słucha i czy jest dla kogo to nagrywać, a jednak nadal czuje że mam je nagrywać od tak nie wiadomo co i jak po co. No ale w końcu wystarczy że dla jednej osoby to nagrywam, więc jeśli jesteś tą jedną osobą to bardzo mi miło. Tym razem moje myśli poszły w kierunku owoców i pogody... co by było gdyby w tym roku rośliny w naszym klimacie zrobiły nam niespodziankę i zaoowocowały dwa razy w roku. Co jakby nie patrzeć jest bardzo możliwe, mamy wyjątkowo wczesny maj, owoce które zwykle owocują znacznie później w tym roku trochę przyspieszyły, czarne porzeczki z zimnych mazur które w zeszłym roku jadłem w drugiej połowie sierpnia w tym roku już zaraz będą. Widywałem kiedyś jabłonie kwitnące we wrześniu... więc coś tam się w naturze czai czego nie znamy, jak się domyślam :) Pytanie tylko czy podwójne owocowanie roślin to byłoby dla nas coś dobrego? Od razu miałem przed oczyma protesty rolników i innych grup społecznych które cierpią z powodu tego, że na owocach nie da się już dorobić! Ceny musiałyby polecieć w dół i to szybko... jaki rynek zniósłby nadmiar towaru! Niewiele się myliłem, jeszcze podwójne owocowanie w sferze marzeń a rolnicy już protestują od poniedziałku z tego co czytam, powodem protestu jest tegoroczne obrodzenie malin :P Ceny spadły, malin na rynku za dużo, ktoś musi być winny, kogoś trzeba obwinić no i trzeba protestować! - a tym samym zaprzestać zbiorów, niech część zgnije na krzakach produkcja się zmniejszy, ceny wzrosną i efekt dobrobytu padnie. Zdrowego rozsądku w tym nie ma, może jedynie jakieś głupie prawa ekonomiczne... bo zdrowy rozsądek tylko w Bogu.., tylko w ranach Chrystusa. co musieli pomyśleć rybacy i piekarze widząc rozmnożenie się chleba i ryb, gdy Jezus błogosławił jedzenie. Co działo się w każdym który poprzedniego dnia ciężko harował na zdobycie choćby kromki chleba... co się musiało zadziać w sercach ludzi, którzy zobaczyli tego cieślę, który zamiast ciężkiej pracy podniósł trochę jedzenie do ręce i już.... efekt pracy kilku miesięcy w jedną chwilę... Jak tu kochać kogoś takiego.... Czy cena chleba i ryb tego dnia spadła? czy gdyby Jezus tak codziennie błogosławił nas jedzeniem czy cena jedzenia by spadła? Czym wtedy byśmy się zajmowali? Czy rybacy z innych wiosek by nie protestowali?

Ostatni weekend spędzony na pomoście na mazurach… trochę w wodzie trochę nad wodą. Chwilowo nic nie nagrywałem, zastanawiałem się czy ktoś tych rozkminek słucha i czy jest dla kogo to nagrywać, a jednak nadal czuje że mam je nagrywać od tak nie wiadomo co i jak po co. No ale w końcu wystarczy że dla jednej osoby to nagrywam, więc jeśli jesteś tą jedną osobą to bardzo mi miło.

Tym razem moje myśli poszły w kierunku owoców i pogody… co by było gdyby w tym roku rośliny w naszym klimacie zrobiły nam niespodziankę i zaoowocowały dwa razy w roku. Co jakby nie patrzeć jest bardzo możliwe, mamy wyjątkowo wczesny maj, owoce które zwykle owocują znacznie później w tym roku trochę przyspieszyły, czarne porzeczki z zimnych mazur które w zeszłym roku jadłem w drugiej połowie sierpnia w tym roku już zaraz będą. Widywałem kiedyś jabłonie kwitnące we wrześniu… więc coś tam się w naturze czai czego nie znamy, jak się domyślam 🙂

Pytanie tylko czy podwójne owocowanie roślin to byłoby dla nas coś dobrego?

Od razu miałem przed oczyma protesty rolników i innych grup społecznych które cierpią z powodu tego, że na owocach nie da się już dorobić! Ceny musiałyby polecieć w dół i to szybko… jaki rynek zniósłby nadmiar towaru! Niewiele się myliłem, jeszcze podwójne owocowanie w sferze marzeń a rolnicy już protestują od poniedziałku z tego co czytam, powodem protestu jest tegoroczne obrodzenie malin 😛 Ceny spadły, malin na rynku za dużo, ktoś musi być winny, kogoś trzeba obwinić no i trzeba protestować! – a tym samym zaprzestać zbiorów, niech część zgnije na krzakach produkcja się zmniejszy, ceny wzrosną i efekt dobrobytu padnie.

Zdrowego rozsądku w tym nie ma, może jedynie jakieś głupie prawa ekonomiczne… bo zdrowy rozsądek tylko w Bogu.., tylko w ranach Chrystusa. co musieli pomyśleć rybacy i piekarze widząc rozmnożenie się chleba i ryb, gdy Jezus błogosławił jedzenie. Co działo się w każdym który poprzedniego dnia ciężko harował na zdobycie choćby kromki chleba… co się musiało zadziać w sercach ludzi, którzy zobaczyli tego cieślę, który zamiast ciężkiej pracy podniósł trochę jedzenie do ręce i już…. efekt pracy kilku miesięcy w jedną chwilę…

Jak tu kochać kogoś takiego…. Czy cena chleba i ryb tego dnia spadła? czy gdyby Jezus tak codziennie błogosławił nas jedzeniem czy cena jedzenia by spadła? Czym wtedy byśmy się zajmowali? Czy rybacy z innych wiosek by nie protestowali?

Wed, 20 Jun 2018 15:40:30 +0000



do góry